Tam, gdzie kończy się świat, a fale szepczą „TAK”
Przeszukaliśmy cały świat, szukając miejsca, które będzie równie wyjątkowe jak nasza historia. Nie chcieliśmy wielkich sal ani tłumów, nie zależało nam na przepychu – szukaliśmy ciszy, piękna i miejsca, które oddałoby to, kim jesteśmy. I znaleźliśmy je.
Honeymoon Island na Aitutaki – skrawek raju, gdzie czas zwalnia, ocean szumi szeptem, a miłość zdaje się nie mieć końca. To właśnie tutaj, na tej maleńkiej, piaszczystej łasze otoczonej turkusową wodą, powiedzieliśmy sobie „tak”. Skromna, ale najpiękniejsza ceremonia, jaką mogliśmy sobie wymarzyć – w otoczeniu natury, w miejscu, gdzie niebo styka się z ziemią.
Prawie 20 lat razem – to czas pełen wspólnych podróży, wyzwań, radości i marzeń. A to jedno marzenie – o ślubie, który naprawdę będzie NASZ – spełniło się właśnie tutaj. Nie było innego miejsca na świecie, które pasowałoby do nas lepiej.
Dziękujemy naszej najbliższej rodzinie, że była z nami duchem – i na ekranie. Pomimo późnej godziny w Polsce, łączyli się z nami, by być częścią tej chwili. Wasza obecność, choć wirtualna, znaczyła dla nas więcej, niż słowa mogą wyrazić.
Dziękujemy, Aitutaki. Dziękujemy, Honeymoon Island. Zostawiamy tu część naszych serc, ale zabieramy ze sobą coś jeszcze cenniejszego – wspomnienia, które będą trwać wiecznie.
P.S. Honeymoon Island – nazwa zobowiązuje! Teraz już nie mamy wyjścia, miesiąc miodowy oficjalnie rozpoczęty!