Po wielu tygodniach odkrywania cudów Południowej Wyspy dotarliśmy do Picton – bramy do tej niezwykłej krainy i zarazem naszego ostatniego przystanku przed przeprawą na Północ.
To niewielkie, malowniczo położone miasteczko jest jednym z najważniejszych portów Nowej Zelandii. Historia Picton sięga XIX wieku, kiedy to Europejczycy osiedlili się tu, doceniając jego strategiczne położenie. Jednak jeszcze wcześniej rejon ten był domem dla plemienia Maorysów Ngāti Toa, którzy wykorzystywali naturalne zasoby zatoki Marlborough Sounds.
Picton swoją nazwę zawdzięcza generałowi Sir Thomasowi Pictonowi, który walczył u boku księcia Wellingtona w bitwie pod Waterloo. Początkowo było to małe osiedle rybackie i port handlowy, ale z biegiem lat stało się kluczowym punktem transportowym Nowej Zelandii.
Dziś to główna brama między obiema wyspami – to stąd odpływają promy do Wellington, zapewniając nie tylko transport pasażerski, ale i kluczowe połączenie dla przewozu towarów między Północą a Południem. Codziennie setki ciężarówek, samochodów i turystów korzystają z tego szlaku, a my właśnie do nich dołączamy.
Choć Picton nie jest duże, ma w sobie coś wyjątkowego. Położone w otoczeniu zatoki, otulone wzgórzami i lasami, sprawia wrażenie sielankowego miasteczka, gdzie czas płynie wolniej. Nabrzeże to prawdziwe serce Picton – kolorowe budynki, kawiarenki z widokiem na wodę i cumujące tu promy oraz jachty nadają temu miejscu wakacyjny klimat.
Spacerujemy po marinie, podziwiając spokojne wody Queen Charlotte Sound, skąd rozciąga się cudowny widok na fiordowe krajobrazy. W okolicy jest sporo tras pieszych, w tym słynny Queen Charlotte Track – jeden z najbardziej znanych szlaków w Nowej Zelandii, prowadzący przez zielone wzgórza i ukryte plaże Marlborough Sounds.
W mieście można odwiedzić również Edwin Fox Maritime Museum, gdzie znajduje się jeden z najstarszych drewnianych statków na świecie, który przetrwał do dziś. Edwin Fox był wykorzystywany do transportu więźniów, emigrantów i towarów, a dziś jest fascynującą pamiątką morskiej historii Nowej Zelandii.
Picton to nasz ostatni przystanek na Południowej Wyspie. Czas wsiadać na prom. Siedząc na pokładzie i patrząc na powoli znikające za nami wzgórza, czujemy mieszankę ekscytacji i nostalgii. Południowa Wyspa dała nam wszystko – niezapomniane widoki, surową przyrodę, lodowce, lasy, dzikie plaże i majestatyczne góry.
Gdy prom odbija od brzegu, patrzymy na oddalające się wybrzeże i czujemy, że żegnamy coś naprawdę wyjątkowego. Ale przed nami kolejny rozdział – Północna Wyspa czeka!
Kierunek: Wellington!